Zima na rowerze? Tak się ubieraj!

Te zasady są uniwersalne. Stosuję je nie tylko podczas dojazdów rowerem, ale w ogóle wtedy, gdy trzeba przetrwać mroźny dzień, niezależnie od środka transportu. Jazda rowerem zimą wcale nie musi oznaczać walki o przetrwanie. Bardzo często jest nam nawet cieplej niż podczas spaceru, bo rower angażuje więcej mięśni i szybciej się rozgrzewamy. Mimo to są dni, kiedy mróz daje się we znaki. Zwłaszcza wtedy, gdy temperatury spadają poniżej minus dziesięciu stopni. W takich warunkach warto wiedzieć, jak dobrze przygotować się do jazdy.

Podstawą jest ubiór.

Bielizna termoaktywna to absolutny game changer. Noszę ją nie tylko na rower, bo po prostu lubię, kiedy jest mi ciepło. To świetna dodatkowa warstwa izolacyjna, którą warto mieć na sobie.

W czasach fast fashion coraz trudniej znaleźć ubrania o dobrym składzie w rozsądnej cenie, ale warto zwracać na to uwagę. Skład naprawdę ma znaczenie. Zimą najlepiej sprawdza się wełna, w tym wełna merino. To materiały, które doskonale trzymają ciepło.
Dlaczego wełna jest tak dobra na zimę? Głównie dlatego, że ma naturalną, łuskowatą strukturę, która zatrzymuje ciepło wytwarzane przez ciało i nie pozwala mu uciekać na zewnątrz. W tym roku szczególnie mocno skupiłam się na składach. W sieciówkach nie jest to proste, bo większość rzeczy ma naprawdę słaby skład, ale da się znaleźć pojedyncze sensowne perełki. Warto czytać metki i kupować mniej, ale lepiej.

Wiele polskich marek oferuje piękne wełniane swetry. Ich ceny są dość wysokie, często w okolicach pięciuset złotych, ale istnieje świetna alternatywa w postaci second handów i lumpeksów. Tam takich swetrów można znaleźć naprawdę dużo i w bardzo przystępnych cenach. Ja w tym roku konsekwentnie wymieniam swetry niskiej jakości na te o dobrym składzie. Z perspektywy czasu wiem, że była to świetna decyzja. Lubię bawić się modą i przywiązuję się do swoich rzeczy, ale taka zasada bardzo ułatwia mi zmiany.

Ostatni etap ubioru to okrycie wierzchnie.

Najlepiej sprawdzają się kurtki, które nie przepuszczają wiatru, bo to właśnie wiatr najszybciej wychładza organizm. Dzięki temu łatwiej utrzymać komfort termiczny. Zima nie oznacza jednak rezygnacji ze stylu. Tu znów wraca wełna, która pozwala wyglądać dobrze i jednocześnie zachować ciepło. Dzięki niej możemy jeździć bez problemu w płaszczach. Jeżdżę głównie na rowerach miejskich, dlatego świetnie sprawdzają mi się długie kurtki. Często czuję się w nich jak w śpiworze, jest miękko, przytulnie i ciepło aż do kostek.

Ręce

Ręce to temat kluczowy, bo są najbardziej narażone na zimno. Przy temperaturach w okolicach minus dziesięciu stopni mufki na kierownicę są nie do przecenienia. W połączeniu z lekkimi rękawiczkami problem zmarzniętych dłoni praktycznie znika. Rękawiczki nie muszą być grube, bo mufki robią większość pracy, chroniąc dłonie przed zimnym wiatrem powstającym podczas jazdy.

Ubieranie się warstwowo

Ważna zasada to ubieranie się warstwowo. To najprostszy sposób na kontrolowanie temperatury. Jest za ciepło, zdejmujesz warstwę. Jest za zimno, dodajesz kolejną. Z czasem nabierzecie doświadczenia i sami będziecie wiedzieć, ile warstw potrzebujecie i co najlepiej sprawia, że jest wam ciepło.

Na koniec mały dodatek, który bardzo sobie cenię. Nie bez powodu mam przy rowerze uchwyt na kubek. Zimą sprawdza się równie dobrze jak latem. Ciepła herbata albo łyk kawy na czerwonym świetle potrafią skutecznie poprawić humor i komfort jazdy.

Warto też pamiętać, że zimą często większą przeszkodą niż sama temperatura jest nieodpowiednio utrzymana infrastruktura rowerowa. Nieodśnieżone drogi dla rowerów potrafią skutecznie zniechęcić do jazdy. W takich sytuacjach spokojnie możecie korzystać z jezdni i warto zgłaszać problemy do jednostek odpowiedzialnych za utrzymanie dróg w waszym mieście.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *