Od kiedy w moim domu pojawił się rower ze wspomaganiem elektrycznym, już trochę czasu minęło. Przez ten czas w mojej głowie pojawiło się też sporo przemyśleń. O wygodzie, o codzienności, o motywacji. Taki rower ma wiele oczywistych zalet, szczególnie dla nas, kobiet. Jest jednak jeden aspekt, o którym prawie nigdzie nie czytałam, a który dla mnie okazał się naprawdę ważny. To moje osobiste doświadczenie.
Menstruacja
Menstruacja. Temat, który zna każda z nas i który wraca co miesiąc. Każda przechodzi go trochę inaczej, ale często pierwszy dzień bywa najtrudniejszy. Mamy mniej siły, odczuwamy ból, czujemy się osłabione. Ja również. Zdarza mi się wtedy zastanawiać, czy w ogóle wyjdę z domu. Czy chce mi się wsiąść na rower. W końcu to zawsze jakiś wysiłek, a energii potrafi brakować.
Mimo to zazwyczaj się przemagam. Szczególnie od momentu, gdy mam rower ze wspomaganiem elektrycznym. On naprawdę zmienia perspektywę. Świadomość, że w razie potrzeby mogę włączyć wyższy tryb wspomagania, sprawia, że decyzja o wyjściu z domu staje się dużo łatwiejsza. Nie muszę rezygnować z jazdy tylko dlatego, że tego dnia czuję się słabsza.
Co daje jazda na rowerze podczas menstruacji?
Warto wiedzieć, że sama jazda na rowerze może pozytywnie wpływać na nasze samopoczucie w trakcie menstruacji. Podczas pedałowania rozluźniamy i delikatnie rozciągamy mięśnie miednicy, co może zmniejszać napięcie i łagodzić dyskomfort w podbrzuszu. Ruch poprawia krążenie krwi, a to również sprzyja zmniejszeniu bólu.
Do tego dochodzą hormony szczęścia. Podczas aktywności fizycznej wytwarzamy endorfiny, a także serotoninę, dopaminę i oksytocynę. To właśnie one pomagają nam poczuć się lżej, spokojniej, bardziej stabilnie emocjonalnie. Czasem wystarczy kilkanaście minut spokojnej jazdy, by zauważyć różnicę w nastroju. Dlatego szczególnie podczas menstruacji, warto wybierać rower w dojazdach do pracy, sklepu, czy gdzie tylko potrzebujemy.
W czasie menstruacji motywacja potrafi spadać niemal do zera. I właśnie wtedy rower ze wspomaganiem okazuje się dla mnie ogromnym wsparciem mentalnym. Mogę poruszać się wygodnie, bez nadmiernego wysiłku, a jednocześnie zrobić to, co zaplanowałam.
Podsumowanie
Myślę, że to jedna z zalet rowerów elektrycznych, o której mówi się zdecydowanie za rzadko. W dni, w których jesteśmy trochę słabsze, bardziej wrażliwe, mniej pełne energii. Wtedy wspomaganie nie jest luksusem. Jest realnym wsparciem. Obecnie korzystam z roweru wyposażonego w system wspomagania od Bosch eBike Systems, o którym pisałam szerzej w tym artykule.
To rozwiązanie, które daje mi poczucie kontroli nad wysiłkiem i pozwala dopasować jazdę do mojego samopoczucia. Bo kobiece ciało działa cyklicznie. I zamiast z nim walczyć, możemy je po prostu mądrze wspierać. Nawet tak niepozornym sposobem jak dobrze dobrany rower.


Dodaj komentarz